A teraz trochę z innej beczki
Dzisiaj dla odmiany przesyłam coś do poczytania. Mój artykuł o chińskich służbach specjalnych, zamieszczony na portalu polska-azja.pl
Dzisiaj dla odmiany przesyłam coś do poczytania. Mój artykuł o chińskich służbach specjalnych, zamieszczony na portalu polska-azja.pl
Chciałem podziękować wszystkim, którzy pomimo minus stu stopni wybrali się w zeszły poniedziałek na mój wernisaż. Mam nadzieję,że ciasta i wino smakowały:)

Było trochę stresu, ale jestem zadowolony. Szczególne podziękowania dla Wojtka Kumpickiego z Arte-fakt.pl za fotografie, które tu widzicie oraz dla gospodarzy Saloniku. A na zdjęciach między innymi Katarzyna Fedyk, czytająca wiersze ze swojego tomiku “Równo-Ważne Związki” oraz Natalia Rula, która te wiersze pięknie śpiewała. I oczywiście Małgorzata Kumpicka I Łukasz Onyszko, bohaterowie moich zdjęć.
Chętni do obejrzenia zdjęć mają jeszcze czas do końca lutego, w Saloniku Trzech Muz na ulicy Zawalnej 7 (pon., wt., śr. w godzinach 16-19).
A Więcej fotografii z wernisażu zobaczycie na blogu kumpiccy.pl




Nowy rok zacząłem od pewnej odmiany. Na początek zamiast filmowania wziąłem się za zdjęcia, których efekty już wkrótce będzie można zobaczyć na wystawie
w Saloniku Trzech Muz we Wrocławiu. Inspiracją do sesji był wydawany właśnie tomik poezji Katarzyny Fedyk.
Podczas sesji jako modele wystąpili Małgorzata Kumpicka i Łukasz Onyszko. 
Zdjęcia nie powstałyby gdyby nie pomoc Wojtka Kumpickiego z Arte-fakt.pl oraz Anny Zając. Wszystkim dziękuję, pozdrawiam i wkrótce więcej zdjęć!
W najbliższą sobotę już ostatni dzień nagrań do teledysku. Tymczasem polecam nową stronę Hani . 
Zapraszam was także na facebooka, gdzie możecie polubić Hanie:)
Hania Na Facebooku
Ostatnio realizowałem reklamę dla projektantki mody Doroty Odój.
Jej ciekawe prace można podziwiać tutaj
Obecnie kończę montaż. Film będzie miał klasyczne dla reklamy telewizyjnej
30 sekund, ale przygotowuje też nieco dłuższą wersję. Efekty wkrótce.
Udało nam się złapać ostatnie promienie lata i rozpocząć udanie realizację teledysku do nowej płyty Hani Gawlińskiej.
W okolicach Środy Śląskiej całą ekipą (w sumie pięć osób) zrobiliśmy pierwszą część z zaplanowanego dzieła. Fotografią
zajmował się między innymi Wojtek Kumpicki oraz asystentka. Ja (o dziwo:))filmowałem. Efekty wstępne i próbkę tego co można będzie
zobaczyć na gotowym teledysku obejrzycie tutaj
Druga część filmowania wkrótce, w zupełnie odmiennej scenerii, ale to na razie tajemnica:)
Dzisiaj czas na pierwsze wrażenia z testowania nowej kamery- PANASONIC AG-HMC151E. Test podzielę na kilka części. Pierwsza dotyczyć będzie ogólnych wrażeń i ergonomii pracy.
W drugiej części podzielę się uwagami na temat jakości “produkowanego” materiału. Trzecia to krótkie rozważania na temat formatu AVCHD, pracy z programami edycyjnymi i produkcją gotowego materiału na płytach…część najmniej przyjemna:). W całym teście odnosić się będę do kamery porównawczej, którą jest klasyk-SONY pd 170. Wybrałem ją z dwóch powodów:po pierwsze to w powszechnej opinii najlepsza kamera segmentu semi-pro zapisująca na taśmach dv, w jakości sd. Po drugie pracowałem na niej trzy lata i poznałem na tyle, żeby odniesienia miały sens.

1. Ogólne wrażenia i ergonomia pracy:
Pierwsze wrażenie jest podobne do odczuć Jamesa Bonda-człowiek jest wstrząśnięty i zmieszany zarazem. W zasadzie jest to kombinacja zachwytu i lekkiego niedowierzania. Najpierw minusy. Przede wszystkim w porównaniu do poczciwej 170 od razu w oczy rzuca się plastikowość urządzenia. Miejsce, które w kamerze sony znajdowało się pod paskiem na dłoń i kryło mechanizm poruszający taśmą w przypadku panasonica wygląda jak z zabawki dla dzieci. Drugim minusem jest ekran lcd. Po otwarciu od razu przeraziłem się, czy nie urwę go w ciągu najbliższych kilku godzin. Przypominając sobie ekran z soniaka miałem wrażenie, że porównuje malucha do hummera. Oczywiście jeżeli kamera jest używana głównie do pracy na statywie i w spokojnych produkcjach, np. w studio nie stanowi to w zasadzie żadnego problemu. Jednak przypominając sobie, że 170 jest kamerą, której wciąż używa się np. podczas kręcenia reportaży wojennych w terenach typu Afganistan czy Irak, to nie starcza wyobraźni by ujrzeć w tamtych warunkach kamerę panasonica. Jednak obawy przy pierwszym spotkaniu nie dotyczą aż tak ekstremalnych wypraw-wizja przeciskanie się z tą kamerą pomiędzy tańczącymi ludźmi wystarczająco silnie mrozi krew w żyłach.
Jednak spokojnie, dużo z tych obaw znika po dłuższym kontakcie. Plastikowość prawej strony kamery okazuje się być zupełnie nie istotna, ponieważ mimo niskiej jakości materiału nie kryje on pod sobą żadnych ruchomych części i praktycznie w żaden sposób (oprócz rzucenia kamerą) nie jest narażony na zużycie. Pozostaje jedynie problem ekranu lcd, na który z całą pewnością trzeba będzie uważać.
Dalej na szczęście są już zachwyty. Po pierwsze w przeciwieństwie do poprzednich używanych przeze mnie kamer 151 ma kilka zdecydowanie bardziej profesjonalnych i pomocnych rozwiązań dla każdego, kogo interesuje coś więcej niż filmowanie na automacie. Po pierwsze pierścień ustawiania odległości (zoomu) posiada podziałkę i blokadę, funkcja której brakowało w 170. Pierścień ostrości mimo braku podziałki jest bardzo wygodny w obsłudze. Będąc przy ostrzeniu doskonały jest przycisk focus assist, który jednym ruchem przybliża nas maksymalnie do obiektu, pozwalając precyzyjnie wyostrzyć kamerę i następnym naciśnięciem wrócić do właściwych proporcji obrazu. Bardzo pomocne przy ręcznym ostrzeniu. Spodobało mi się tez tak wyraźne oddzielenie przycisków do regulacji szybkości migawki, w miejscu które nie może spowodować pomyłkowego przełączania innych parametrów, co czasami zdarzało się w Sony. Oczywiście jest tez minus-w tym wypadku musi być otwarty ekran lcd. Jak już tradycyjnie w panasonicu (poprzednio zachwyciło mnie to w modelu 100) rewelacyjny jest także wizjer. Ma się wrażenia jak przy pracy z kamerą filmową.
Co rzuca się szybko w oczy i jest naprawdę rewelacyjnym pomysłem to umieszczone przy baterii pokrętło funkcji SCENE FILE. Są to gotowe pliki scen. Osobiście nigdy nie korzystałem z gotowych plików scen w kamerach czy aparatach, jednak w tym wypadku panasonic oferuje poważną korzyść-oprócz gotowych plików można zdefiniować swoje ustawienia na każdej z dostępnych sześciu pozycji. Przypomina to uwielbiane przez jednych , a znienawidzone przez innych (głównie przez fanatyków Sony)presety Canona. Przy odrobinie wyobraźni można stworzyć łatwo dostępne narzędzia przydatne podczas filmowania.
Osłona kart sdhc umieszczona jest w wygodnym miejscu i pozwala na szybką wymianę karty. Oczywiście o ile będzie to potrzebne, bo inwestując np. w nową kartę 32 gb możemy nagrywać przez około trzy godziny. Komfort pracy bijący na głowę tradycyjne kasety. Oczywiście pod warunkiem,że karta się nie zepsuje, ale to temat na inny test:)
Tak więc podsumowując pierwszą część wystawiam ocenę 4 na 5.
2. Jakość nagrania.
Skupię się tu na nagrywaniu w jakości hd, z powodu oczywistego-po to się tę kamerę kupuje, chcąc nagrywać w sd można kupić starszą siostrę już trzy razy taniej na allegro.
Więc jakość…wgniata w fotel. Zaznaczam, że zanim zdecydowałem się na kamerę FULL HD (co ważne, jeżeli ktoś nie wie to panasonic oferuje zapis w pełnym hd 1920X1080 z bitratem 24 Mbps, w przeciwieństwie do wielu oferowanych jeszcze kamer, głównie sony typu fx1 czy fx7, które oferują jedynie jakość hdv, czyli 1440 × 1080-nie chcę tu wnikać w szczegółowe różnice, tym bardziej, że wejście w świat hd wiąże się z koniecznością poważnego przestudiowania tematu, niemal studiów podyplomowych. Sama rozdzielczość to nie wszystko, co oczywiste. Co więcej pewne właściwości hdv powodują, ze obraz uzyskany tymi kamerami może sprawiać czasem lepsze, bardziej plastyczne wrażenie. Jak mówię nie wnikam w to teraz. Do moich celów ważniejsze było właśnie full hd…
więc zanim zdecydowałem się na kamerę full hd przestudiowałem także wszystkie mniej i bardziej sensowne fora internetowe w kraju, by poczytać opinię użytkowników tych kamer i potencjalnych nabywców. Na każdym forum standardem były kłótnie w temacie “czy jakość hd z kamer semi-pro jest na tyle duża, żeby rezygnować z tradycyjnego zapisu”. Wiele osób zarzekało się, że przeprowadzali różnego rodzaju testy i wychodziło im, że na przykład ich sony 2100 daje taki sam obraz (albo i lepszy!)od np. sony HDR-AX 2000 czy mojego panasonica. Po dwóch dniach testowania powiem krótko-Panie i Panowie podajcie swoich okulistów do sądu, bo was oszukują!
Jakość tworzonego materiału jest tak dramatycznie lepsza w stosunku do nagrań w rozdzielczości 720×576, że niemożliwym wydaje się nie dostrzeganie tego. Skąd więc te opinie?Cóż, w testach można wiele. Biorąc do pracy nawet poczciwą sony 2100, ustawiając w studiu, bądź w plenerze przy bardzo dobrym oświetleniu planu, a następnie zgrywając najlepiej przez dobrą kartę wideo oczywiście możemy uzyskać obraz o bardzo dobrej jakości. Obraz, który może, zwłaszcza na tradycyjnym ekranie dawać wrażenie nie różniącego się od hd. Tylko co z tego?Po pierwsze ciężko o takie warunki podczas ciągłej pracy (przy filmowaniu imprez zapomnijmy od razu o takim komforcie). Po drugie i najważniejsze-dla klienta liczy się efekt końcowy, nie surówka w postaci ważącego 20 gigabajtów godzinnego materiału w avi. I tu jest klucz do różnicy. Ponieważ porównywać powinniśmy tak naprawdę film z kamery typu sony 170 nagrany na płytę dvd ze zmontowanym i wypalonym na płycie blue-ray materiałem z kamery full hd. Zaprawdę powiadam, kto nie dostrzega różnicy niech pilnie uda się na badania wzroku. W tym wypadku ocenę daję 5/5 (oczywiście w porównaniu do innych kamer 3 x 1/3 cala)
3. Format AVCHD oraz programy edycyjne
No cóż, jak wszystko co piękne tak i tu przyjemna praca z nowym systemem musi się kiedyś skończyć…niestety kończy się dosyć szybko, bo już po zgraniu materiału na komputer:)
Każdy, kto do tej pory montował materiały filmowane np. na taśmach dv z kamery sony 170 lub podobnych przeżyje horror w pierwszym spotkaniu z nowym formatem. Ja na szczęście nie byłem specjalnie zaskoczony, ponieważ dokonałem świadomego zakupu, nie tylko po lekturze, ale także po rozmowie z profesjonalistą, który pracuje od dosyć dawna na AVCHD. Mimo to ilość straconych nerwów w ostatnich dniach była większa od w lat pracy w poprzednim systemie:)
W czym problem?Cóż, jeżeli jeszcze tego nie wiesz i jak ja pracujesz np. na windows xp to po pierwsze szykuj się do poważnych inwestycji w kartę graficzną, system 64 bitowy, pamięci ram itp. Po drugie szykuj się do zmiany dotychczasowego programu do montażu. Niestety to drugie to powód moich największych nerwów. O ile na zmianę sprzętu byłem gotowy (próbne 30 sekund zmontowanego bez filtrów, efektów ani nawet przejść materiału program wraz z moim systemem wypluwał do gotowego pliku przez trzy minuty-chcąc wyprodukować godzinny materiał poddany gruntownej obróbce prawdopodobnie musiałbym zostawić sprzęt na kilkanaście godzin, o ile mój komputer w ogóle by ruszył), o tyle sprawa z programami do montażu jest dużo poważniejsza.
Zaznaczę tylko,że nie uważam AVCHD za coś złego, czy nie udanego. Wręcz przeciwnie. Zadając sobie trud zgłębienia tematu doszedłem do wniosku, że jest to coś naprawdę dobrego, nowoczesnego i dającego ogromne możliwości wprawnym użytkownikom z odpowiednim sprzętem. Tworzenie struktur, ilość informacji ukrytych w plikach to jedne z wielkich plusów. Niemniej dla kogoś bez profesjonalnego szkolenia i bez super sprzętu jest to droga przez mękę.
Dotychczas pracowałem na adobe premiere pro 1.5. Program z wieloma minusami, ale jednak w pełni profesjonalny i po latach na tyle opanowany, by sprawnie w nim montować. Fajnie że od razu poszedł do kosza:)Oczywiście o AVCHD zapomnijmy w app 1.5. Pojawiła się taka możliwość w cs4. Co z tego, skoro nie da się w praktyce na tym pracować w zgodnej opinii 99 procent użytkowników (pozostałe 1 procent stanowią sprzedawcy oprogramowania adobe). Podobno da się w cs5. Fajnie, pomijając cenę programu, która wynosi tyle co pół kamery (ale niestety profesjonalizm kosztuje) zapomnijmy o uruchomieniu tego i bezstresowym użytkowaniu na “normalnym” komputerze:)Niestety wydatek na sprzęt, który będzie w stanie tak pracować,żeby cs5 się nie wywalała co chwilę i była w stanie renderować coś bardziej skomplikowanego od filmiku z wakacji plus opłata za program dadzą ci z jakieś 10000 złotych polskich. Minimum. A i tak bez gwarancji,że to wszystko będzie działać.
Ponieważ sprzęt jest w trakcie kompletowania postanowiłem próbować pracy z innymi programami. Zacząłem od polecanego jako najłatwiej obsługującego AVCHD programu SONY VEGAS 10 pro (cena około 2500 złotych, więc w porównaniu do cs5 atrakcyjna, zwłaszcza,że to pełen pakiet, nie tylko program edycyjny). Niestety, mimo,że mam doświadczenia i z premierem, i z Ediusem, i z Final Cutem na macu, i mimo,że z wszystkimi nimi sobie radziłem bez większych problemów to Sony Vegas mnie tymczasowo pokonało. W życiu nie widziałem bardziej nieintuicyjnego i komplikującego pracę programu edycyjnego. Wspomnę tylko o jakimś kuriozum, jakim była sytuacja gdy po umieszczeniu filtru sepia na montowanym materiale i wyłączeniu programu, gdy ponownie go włączyłem i zacząłem pracować z innym materiałem to automatycznie mi nałożył ten filtr, ponieważ przy poprzedniej pracy go nie “odhaczyłem”!Takich sytuacji było kilka (sposób tworzenia przejść to kolejny dramat), ale nie będę się roztrząsał, w przyszłym tygodniu podejmę na spokojnie kolejne próby i z pewnością to opanuję. Jednak na początek zdecydowanie jestem na nie. Jednak ponieważ zbliżały się zlecenia, musiałem szybko znaleźć jakikolwiek program, który pozwoliłby chociażby na podstawową pracę.
I tu miła niespodzianka-w zasadzie amatorski program Pinnacle Studio 12. Oczywiście po uruchomieniu ma się wrażenie pracy z podrasowanym windows movie makerem i do moich prac jest to zdecydowanie za mało, ale na początek był ok. Co najważniejsze mogłem wreszcie zacząć eksperymentować z eksportowaniem zmontowanego materiału do plików wyjściowych, czyli zobaczyć jaki efekt osiągnę naprawdę, a nie tylko w okienku kamery, czy na surowym pliku. Więc jeśli chodzi o jakość, i gotowy materiał na płytę blue-ray to jestem w pełni zadowolony. Nie ma co się rozpisywać, obraz żyleta, stabilny, to o czym marzyłem. Niestety problemy pojawiają się przy produkcji materiału w niższej rozdzielczości, przeznaczonego na płyty dvd. Jest to poważny problem, ponieważ w okresie przejściowym, pomiędzy dvd a blue-ray wielu klientów życzy sobie nagranie w hd oraz kopie na dvd. Nagrywając materiał od razu w niższej rozdzielczości nie ma problemu, obraz jest podobnej jakości co np. z mojej Sony (może odrobinę gorszy,ale raczej po prostu ma inną plastykę). Jednak konwertując materiał z hd obraz jest bardzo słaby. Przynajmniej na razie:)pisze na razie, bo kolejne testy i próby prowadza w lepszym kierunku i mam nadzieję, że ominę ten problem. Jednak na ten moment sytuacja nie jest najlepsza. Zwykłe nagranie do formatu AVI daje bardzo słaby obraz. Bezpośrednie zgrania z Pinnacla do dvd zaowocowało…brakiem obrazu na gotowej płycie. Udało się zgrać obraz do divxa, co ważne bardzo ładnej jakości (na 22 calowym monitorze obraz jak hd), jednak na razie nie udało mi się tą metodą stworzyć dvd,ponieważ moja wersja nero nie obsługuje mpeg4, który w tej zabawie ma swój niewątpliwy udział:)W najbliższych dniach będę nad tym pracował i zdam relację z efektów.
Tak więc oceny za tę część nie wystawiam, z powodu mojej za małej wiedzy (jeszcze) w temacie.
Ogólnie powiem jednak-jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Zakup uznaję za udany, a po kolejnych testach dodam opinie. Jeśli zajrzy tu jakiś człowiek z większymi doświadczeniami z formatem AVCHD i uzyskiwaniem dobrej jakości materiału na płytę dvd z surówki w hd to zapraszam do komentowania. Innych także:)
Kończy się sezon jesienno-zimowy. W tym roku więcej było akcji charytatywnych. Najważniejsza z nich to cykl nagrań związanych z promocją lekcji etyki w szkołach. Wraz z Bartkiem Skowronem, doktorantem Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Katarzyną Kuczyńską – magistrem filozofii, etykiem, doktorantką Uniwersytetu Wrocławskiego, nagraliśmy cykl filmów z rozmów o etyce. Pytania zadawała Kasia Kuczyńska a rozmówcami w kolejnych spotkaniach byli najważniejsi wrocławscy nauczyciele akademiccy i szkolni zajmujący się etyką i filozofią. Celem było przybliżenie i oswojenie ludzi z etyką w szkole, która wciąż nie może sobie znaleźć należnego miejsca jako alternatywa lub uzupełnienie lekcji religii. Wszystkie filmy można obejrzeć na tym kanale
Dalszą część szerszego projektu związanego między innymi z filmowaniem wykładów z filozofii będziemy prowadzić na wiosnę. Plany są ambitne, a w połączeniu z nową kamerą HD dadzą mam nadzieję satysfakcjonujące, także z technicznego punktu widzenia rezultaty:)
Za nami kolejna edycja Beiks Roadshow. Byłem, zobaczyłem i sporo się nauczyłem-przede wszystkim o 3d. Właśnie filmowanie w 3d było w tym roku głównym tematem szkolenia. Podczas całego dnia można było odnieść wrażenie, że świat rzeczywiście oszalał na punkcie 3d, a miażdżącym dowodem było prezentowane wesele w trój wymiarze. Co do jakości samego filmu łaskawie się nie wypowiem, ale sam pomysł ciekawy. Na nic jednak zachęty właściciela Beiksu- większość komentarzy była jednak sceptyczna. Osobiście uważam, że pomysł ciekawy, ale cały film w 3d dla mnie byłby zbyt męczący i przesadzony. Plener, krótki film na wstęp-owszem. Tak czy inaczej można było pobawić się kamerą Panasonic AG-3DA1. Tylko cena odstrasza, 75 tysięcy to jednak naprawdę dużo i trzeba mieć konkretny pomysł, wiedzę i samozaparcie, żeby tak wydane pieniądze zamienić na zysk. Oczywiście ludzie z Beiks przekonywali, że przy dzisiejszym bardzo słabym nasyceniu rynku produktami 3d zysk jest łatwy do wypracowania, ale ja byłbym jednak bardziej ostrożny.
Mnie dużo bardziej zafascynowała inna kamera Panasonica, stworzony w systemie micro cztery trzecie AG-AF100. Obraz-wspaniały. Spędziłem pół godziny na wypróbowywaniu jej możliwości i mimo tak krótkiego czasu byłem zachwycony. To może być najlepszy produkt dla filmowców o niskim i średnim budżecie pragnący aspirować jakością gotowego materiału do wyższej klasy?Oczywiście parę uwag. Po pierwsze sprzęt jest jak na swoje możliwości nieporównywalnie tańszy od w pełni profesjonalnych kamer filmowych, ale to wciąż nie jest tak bardzo tanio. Kamera ma kosztować około 10 tysięcy dolarów, chociaż mówiło się tam, że może to być niewiele ponad 20 tysięcy złotych. Jednak jest to cena za sam korpus! Żeby mówić o właściwym wykorzystaniu możliwości tej kamery należy od razu doliczyć minimum 10 tysięcy złotych na obiektywy, przy czym warto zwrócić uwagę, że nie wiadomo jeszcze jak będzie wyglądała sprawa ich mocowania. Producent zaznacza, że nie wszystkie obiektywy micro 4/3 będą pasować do korpusu. To jest do obejścia, ale koszty wzrastają. Podsumowując można powiedzieć, że cena za nadający się do pracy produkt wyniesie około 40 tysięcy złotych. Dla dokumentalistów, początkujących filmowców-rewelacja. Dla branży ślubnej? Tylko dla wybranych?
Dużo czasu na szkoleniu poświęcono omówieniu podstawowych zasad filmowania w 3d. Filip Kovcin w zabawny sposób wprowadził nas w ten świat od a do z. Można było dowiedzieć się o co w tej produkcji 3d chodzi począwszy od historii filmu 3d, poprzez budowę okularów, systemów rejestracji na podstawowych zasadach komponowania kadru skończywszy. Bardzo pożyteczna wiedza, która może w przyszłości zaprocentować.
Swoje nowe kamery zaprezentowały wszystkie trzy liczące się na rynku firmy- Sony, Canon i Panasonic. Dosyć ciekawie wyglądała nowe kamery Canon XF-305/300. Jednak nie mogę zrozumieć skąd takie ich ceny? Fakt-wygląda na to, że znacznie poprawiono problem z Rolling Shutter- fajnie, ale mimo to 27 tysięcy to jednak przesada. Oczywiście jest jeden duży atut- kodek MPEG-2 Full HD (4:2:2), ale umówmy się, ilu użytkowników tej kamery będzie przygotowywać w pełni profesjonalne materiały dla telewizji? Zresztą tu tez mieliśmy do czynienia z przesadą ze strony marketingowców Canona. Pan, który omawiał kamerę usiłował wmówić ludziom, że żadna profesjonalna stacja telewizyjna nie przyjmie materiału, który nie oferuje tak wiernego oddania kolorów jak właśnie zakodowane w 4:2:2 i dlatego warto w tę kamerę zainwestować. Większej bzdury dawno nie słyszałem. Ale rozumiem, że marketing rządzi.
Sony z kolei też wynalazł nową ścieżkę marketingową. Będą teraz wkładać masowo małe, amatorskie kamery w większe pudełka i oznaczać to jako kamery profesjonalne. Bez komentarza.
Ogólnie szkolenie bardzo udane, można podziękować firmie Beiks za pomysł na promocję. W przyszłym roku obecność obowiązkowa.
Powstała nowa reklama dla firmy Empol. Tym razem jest “historia jednego okna”. Film w skrócie pokazuje drogę, jaką przechodzi produkt od fazy projektowania poprzez zakup przez klienta, aż po montaż w mieszkaniu. Przy okazji prezentuję najnowsza technologię stosowaną przez Empol- ciepły montaż.
Pozostało nam jeszcze dobrać podkład muzyczny i będzie można oglądać gotowy film. A to już druga reklama, która filmowałem i montowałem dla tej firmy.